Strony

niedziela, 28 czerwca 2015

Misery - Stephen King

Hej kochani!

Dzisiaj chcę wam zaprezentować opinię na temat "Misery" - książki piekielnie popularnej i piekielnie dobrej. Film również oglądałam, ale nie przypadł mi do gustu. Dlaczego?
Zapraszam do przeczytania kolejnego wpisu!





Książkę przeczytałam w pierwszej klasie liceum i było to moje pierwsze spotkanie z twórczością S. Kinga. Książka od pierwszych stron mnie mocno zaciekawiła, więc nie było momentów, że czułam się znudzona. Więzienie i torturowanie Paula Sheldona przez psycho -  fankę Annie Wilkes sprawiało, że chciało się czytać i nie przestawać. A co się wydarzy w kolejnym rozdziale? Czy ona go zabije? Czy uda mu się wydostać stamtąd? Takie pytania same nasuwały się podczas całej lektury. Książka ciekawa, wciągająca, a co najważniejsze bardzo dobrze napisana. 

Co do filmu.. bardzo nie lubię oglądać najpierw filmu, który był oparty na książce, dlatego najpierw sięgam po lekturkę. W tej chwili mam podobnie z serią "Gra o tron". Bardzo chcę zacząć oglądać serial, ale powstrzymuje mnie jednocześnie chęć sięgnięcia po książki, chociaż dobrze wiem, że nieprędko uda mi się przeczytać tę gigantyczną serię. Co do "Misery" film mnie bardzo zawiódł i z tego co pamiętam dałam mu 4/10. Bardzo mi się nie podobał, było wiele momentów pominiętych, które były w książce i odnosiłam wrażenie jakbym tak naprawdę oglądała trzyminutowy filmik. Dlatego książkę uważam na genialną, ale film dla mnie kiepski. Dla wielu może wydawać się bardzo dobry tak jak na przykład dla mojej przyjaciółki, która jest wielką fanką książek S. Kinga i zarówno książkę jak i film uważa za świetne. 

Książkę oceniam 9/10 i cieszę się, że przygodę z twórczością Kinga rozpoczęłam od tej książki. Wprawdzie nie jestem jego fanką, bo...zwyczajnie się potem boję. Mam trzy inne książki na mojej książkowej półce w domu, ale jedną w trakcie czytania odłożyłam, bo nie byłam w stanie jej dalej czytać, mianowicie "Wielki marsz". Poza tym mam jeszcze "Christine" i "Podpalaczkę", może kiedyś się odważę je przeczytać!

Jestem ciekawa co wy sądzicie o jego twórczości! Może nie jestem wyjątkiem i istnieją także inni, którzy się po lekturach Kinga zwyczajnie boją hahaha. 

Pozdrawiam cieplutko 

czwartek, 25 czerwca 2015

Jesteś cudem - Regina Brett

Hej wszystkim!

Chcąc nadrobić moje zaległości  dzisiejszy wpis będzie o książce pt. "Jesteś cudem", która otworzyła mi oczy w pewnych sprawach. Książka jest pewnego rodzaju poradnikiem, który można poczytać kiedy złapiemy "doła". 
Serdecznie zapraszam do przeczytania mojej opinii! 


                                            
                                                                                                                                                                     Książkę dostałam na gwiazdkę dwa lata temu (jeszcze niecałe), nie słyszałam o niej, a zorientowałam się, że jest to bestseller. Lubię książki, które zawierają życiowe sentencje, gdzie znajdują się takie fragmenty, że aż chce się je zapamiętać i zapisać w głowie jako motto życiowe. 

Jednakże, nie jest ona zwyczajnym poradnikiem posiadającym 355 stron jak masz żyć. Tytuł każdego rozdziału jest radą, lekcją, a każdy rozdział jest historią z życia autorki, której morałem jest właśnie tytuł danego rozdziału. 

Oto jedna z moich ulubionych lekcji : 






Książka jest napisana prostym językiem, autorka zwraca się bezpośrednio do czytelnika co jest naprawdę świetne! Bardzo lubię drugą książkę Reginy Brett - " Bóg nigdy nie mruga", ale opinia na jej temat ukaże się juz innym razem. 

Zachęcam do sięgnięcia po "Jesteś cudem", bo naprawdę jest rewelacyjnym pocieszeniem kiedy humor nam nie dopisuje i chcemy zakopać się pod kołdrą i już nigdy nie wyjść. Lekcje są naprawdę przydatne i poruszają kwestie, które dotyczą każdego z nas - naszej wiary w nas samych, nadziei wobec tego co dawno można byłoby spisać na straty i nie poddawania się. 

Książkę oceniam 9/10. Jest naprawdę dobra i bardzo lekko się ją czyta. Historie opowiedziane przez autorkę są smutne, ale niektóre z nich także wzruszające. Niebywałe jest to, że autorka tyle w swoim życiu przeszła i mogła z każdej historii wyciągnąć morał, który staje się dla nas życiową lekcją. Moim zdaniem jest to swego rodzaju książka ukazująca rady dotyczące jak przeżyć nasze życie bez żalu i jakichkolwiek wyrzutów sumienia, a czy tego właśnie nie chcemy? Udanego i szczęśliwego życia? Pytanie pozostawiam wam drodzy czytelnicy, a być może jutro ukaże się kolejny post!

Pozdrawiam, 
Iza 


Hopeless - Colleen Hoover

Hej wszystkim!


Już na początku napiszę, że popełniłam fatalny błąd publikując kolejny post dopiero po trzech dniach za co przepraszam!
Kolejną książką, której moją osobistą opinię chciałam przedstawić jest "Hopeless" - popularna, świetna i co najlepsze - trzymająca w napięciu do ostatniej strony. Serdecznie zapraszam do przeczytania kolejnego mojego wpisu!



Książkę dostałam na gwiazdkę i przyznam się, że nigdy wcześniej o niej nie słyszałam. Najpierw zaczęłam czytać te książki, które miałam zaplanowane albo te, które musiałam przeczytać (klasa humanistyczna i masa szkolnych lektur) dopiero potem coś mnie tknęło żeby dać tej książce szansę. Pamiętam, że byłam wtedy chora i chciałam mój książkowy świat trochę urozmaicić, a nie sprowadzać tylko do lektury "Inny świat". Swoją drogą może kiedyś wpis co do tej książki też się ukaże.

Po opisie z tyłu przypominała mi bardzo moją ulubioną książkę "Dziedzictwo mroku" - dobra, ułożona dziewczyna, zły chłopak. Próbują siebie unikać, ale jak na złość są jak dwa magnesy. Nie będę ukrywać, że uwielbiam tego typu książki. Tak więc już od pierwszych stron książka podbiła moje serce, a z każdą stroną mogłam z ręką na sercu przyznać, że jest to świetna książka.

Książka zaczyna się zwyczajnie. Jest przedstawiany typowy dzień siedemnastoletniej Sky, który dla wielu...może wydawać się nie taki zwyczajny. Matka Sky nie pozwala jej mieć telefonu, w domu nie ma komputera ani telewizora, a dziewczyna ma indywidualne nauczanie. Sky zdążyła się do tego przyzwyczaić i stara się prowadzić zwyczajne życie. Zmienia się ono po spotkaniu w sklepie Deana Holdera - tajemniczego chłopaka, który pojawił się nagle "znikąd". Imponuje Sky swoją tajemniczością i nietypową nieśmiałością, którą można nazwać zamknięciem się w sobie. Kiedy do jej życia wstępuję Holder autorka funduje nam niezły zawrót głowy. Holder zabiera Sky w niezłą podróż zwaną życiem. Pytanie pozostaje czy Sky będzie miała miłe wspomnienia po takiej podróży.

Książka moim zdaniem jest fenomenalnie napisana. Każdy rozdział jest kolejną niespodzianką, że nie da się oderwać od tej książki, chce się czytać więcej i więcej. Skończyłam ją z tego co pamiętam w dwa dni, tak bardzo mi się podobała. Jeśli ktoś myśli, że książka sprowadza się tylko i wyłącznie do znajomości dwóch nastolatków to jest w błędzie. Ten kto jej nie przeczytał powinien jak najszybciej!

Na mojej książkowej półce i jednocześnie wakacyjnej książkowej liście czeka na mnie druga część, która również zapowiada się obiecująco!

Książkę oceniam 10/10 i jest to jedna z lepszych książek jakie miałam okazję do tej pory przeczytać.

Jest to mój ulubiony fragment :

"Gdyby Bóg posłał cię do piekła tylko za to, że kogoś kochasz, to nie chciałabym spędzić z nim wieczności."

niedziela, 21 czerwca 2015

Gwiazd naszych wina - John Green

Hej wszystkim!


Z racji tego, że jest to mój pierwszy blogowy wpis chciałam go zacząć od krótkiej notki na temat mojej ulubionej książki, a mianowicie od "Gwiazd naszych wina". Jednym książka może wydawać się wręcz oklepana, ostatnio wszędzie można o niej usłyszeć. Jak nie o książce to o filmie. Mimo tego chciałabym abyście poznali moją opinię na temat tej książki. Serdecznie zapraszam!





Książkę "Gwiazd naszych wina" poznałam w pierwszej klasie liceum. Natknęłam się na nią przypadkiem w internecie. Widziałam mnóstwo cytatów z tej książki i zaczęła mnie ona bardzo ciekawić. Po przeczytaniu krótkiego opisu fabuły postanowiłam ją kupić i kompletnie tego nie żałuję. Urzekła mnie od pierwszych stron i nie mogłam przestać czytać. Tak bardzo mi się spodobała historia Hazel i Augustusa!

W kilku zdaniach można powiedzieć, że jest to dramatyczna historia dwóch dojrzałych nastolatków, którzy mimo tak młodego wieku poznali czym jest życie. Książka porusza wiele ważnych kwestii - pozwala poznać postrzeganie człowieka, który jest świadomy swojej bliskiej śmierci, a także pokazuje jak drugi człowiek mimo trudności losu może go diametralnie zmienić, a przynajmniej ukoić ból codziennych zmartwień. Nie chce pisać żadnych szczegółów gdyż nie chce psuć lektury tym, którzy jeszcze nie mieli szansy poznać tej książki, ale jedno mogę powiedzieć - naprawdę warto!

Książkę poznałam i się w niej zakochałam długo przed wiadomością o ukazaniu się filmu. Nie będę ukrywać, że odliczałam dni do premiery. Byłam bardzo ciekawa czy film będzie równie dobry jak książka. Wbrew pozorom to na filmie się popłakałam, a podczas lektury nie. Film okazał się piękny i bardzo podobny do książki. Nie brakowało żadnych istotnych momentów. 

Jedni mogą być źli, że w taki, a nie inny sposób zakończyła się historia Hazel i Augustusa, ale ja się cieszyłam, że własnie była inna przez co tak niesamowita.
Oceniam książkę 10/10. Niesamowita i bardzo realistyczna. Naprawdę warto poświęcić trochę czasu na tę lekturę!


To jeden z moich ulubionych fragmentów tej książki :
"Ale jedno wiem: kiedy naukowcy z przyszłości zawitają w moim domu z mechanicznymi oczami i każą mi je wypróbować, powiem im, żeby się odwalili, bo nie chcę oglądać świata bez niego"