Wiem, że dawno nie pisałam, ale jestem w trakcie dwóch innych książek (obecnie), więc wpis blogowy musiał ze względu na to poczekać.
Mój wpis "lipcowe plan książkowy" uległ diametralnej zmianie. A dlaczego? Jedną z planowanych książek męczę i męczę, inną z kolei oddałam do biblioteki, a dwie pozostałe czekają i będą czekać, bo straciłam na nie ochotę. Mam zamiar w najbliższym czasie stworzyć pewną serię wpisów dotyczącą wypożyczanych książek. Co o tym sądzicie?
W każdym razie ostatnio byłam w bibliotece kiedy dzień był wyjątkowo zimny i paskudny stwierdziłam, że to idealny czas na krótki spacer do książkowego raju. Wypożyczyłam kilka książek nieco innych od tych, które zwykle czytam, ale o tym w planowanym innym poście.
Książkę, o której będę dzisiaj pisać nie jest bardzo popularna, a przynajmniej tak mi się zdaje, ale jest niesamowita. Serdecznie zapraszam do przeczytania!
„Trzynaście powodów" to rewelacyjny debiut Jaya Ashera, który snuje swoją opowieść z taką szczerością i prostotą, że tragedia za nią ukryta wydaje się wstrząsająco prawdziwa. - lubimyczytać.pl
O książce nigdy wcześniej nie słyszałam, po prostu szukałam czegoś z gatunku dramatu. Opis fabuły wydawał mi się zachęcający i za kilka dni zaczęłam ją czytać. Czytałam, czytałam i nie mogłam się oderwać. Kiedy się czyta słowa Hannah płynących z kaset magnetofonowych odnosi się wrażenie jakby ona mówiła do czytelnika, jakby nie było się tak naprawdę świadkiem całej historii, ale bezpośrednim odbiorcą. Jakby Hannah opowiadała swoją historię właśnie tobie. Jeśli nie lubisz książek smutnych, momentami aż lekko przygnębiających to z pewnością nie jest ona dla ciebie. Wprawdzie czyta się ją bardzo szybko, ale czasem musiałam robić sobie przerwy, bo zbyt długo przebywałam w takim hmm..smutnym klimacie. Książka jest smutna, fakt, ale jest dobra, a to o wiele ważniejsze. Skłania do wielu refleksji, a przede wszystkim pokazuje jak człowiek może być kruchy, a my nie potrafimy tego nawet dostrzec. Jak ciężko jest nam zrobić pierwszy krok ze strachu przed samym sobą, nie zdając sobie nawet sprawy, że może być tym ostatnim.
Książkę oceniam 9/10. Jest naprawdę godna polecenia. Nie jest gruba dlatego tym bardziej szybko można ją przeczytać. W żadnym momencie nie nudzi, ponieważ akcja całej książki rozgrywa się w ciągu tak naprawdę jednego dnia. Zachęcam do sięgnięcia po nią, a na pewno nie będzie to strata czasu.
Pozdrawiam gorąco!


Książki nie znam, ale z tego co piszesz jest światna. Uwielbiam chodzić do biblioteki i szukać czegoś nowego ;)
OdpowiedzUsuńnaprawdę polecam!! Troszeczkę, ale to minimalnie przypominała mi "papierowe miasta" ale to chyba ze względu na to, że w czasie jakiejś podróży on ją poznawał tak naprawdę.
UsuńJa też :D uwielbiam chodzić i szukać czegoś czego nie znam.